wtorek, 22 kwietnia 2014

Nienawidzę swojej kobiety

Kum kum.

Tak wiem, mam zdrową obsuwę z zamieszczaniem notek, wszystko przez zdjęcia. Dwa teksty leżą sobie w wersjach roboczych i nie mogę się przemóc żeby zrobić do nich zdjęcia.

Wracając do sensacyjnego tematu niniejszej notki, spacerowałem dziś z moją Wredną po Leruła wybierając pędzle, którymi będzie jutro malować palety (tak praca wre, a raczej posuwa się zrywami do przodu). Przy okazji poszliśmy rzucić okiem na stoły ogrodowe. I tak patrząc na te stoły w cenach 440+ złotych stwierdziliśmy że stół ogrodowy zrobimy z palet, akurat mamy kilka wolnych z planowanej szafy...

... Jeszcze więcej roboty, marzę o tym....

Do końca tygodnia obiecuję zmotywować sie i porobić jakieś fotki by blog ten ruszył z kopyta :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz