Witam wszystkich serdecznie :)
Jako że słoneczko pięknie świeci a temperatura jest jeszcze średnioumiarkowana postanowiłem wyciągnąć z Szafy Wszelkiej Obfitości żyrandol, który wkrótce zawiśnie w sypialni. Zapraszam!
Po prawej stronie widać puszkę z farbą, dzięki której lampa ze srebrnej przemieni się w czarno-złotą, taką samą jak cała reszta oświetlenia. Zanim jednak przystąpi się do malowania należy zabezpieczyć gwinty od żarówek oraz kostkę elektryczną. Taśma papierowa i ruszamy z robotą.Zaczynam od wierzchniej strony, która w pokoju będzie nie widoczna. Spowodowane jest to faktem, ze jeżeli przypadkiem zostawię gdzieś odcisk palca to nie będzie to widoczne. Druga sprawa, łatwiej mi złapać na wpół pomalowaną lampę i obrócić ją na drugą stronę gdzie malowania jest znacznie więcej.
Tu całość już jest kruczoczarna. Połysk z czasem zniknie - farba na zdjęciu jest jeszcze mokra.
Nie, to nie jest pomyłka, to zdjęcie miało się tu znaleźć. Gdy lampa schnie sobie w ogródku trzeba czymś zająć ręce. Wraz z Wredną Małpą mamy od czasu do czasu manię na układanie puzzli. Tu widać najnowszy nabytek, który mam nadzieję niedługo zawiśnie na ścianie.
Wracając do tematu malowania. Gdy mamy już suchą, czarną lampkę trzeba przygotować się do nałożenia kolejnego koloru. W tym celu ze swojej skrzyni z farbkami modelarskimi wyciągam jedną z farb metalicznych (dla niewtajemniczonych można ją nazwać brokatową) oraz duży modelarski pędzel.
Co będzie dalej będziecie mogli przeczytać za kilka dni w kolejnej notce :P
Do napisania!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz