Podobno jeden obraz znaczy więcej niż tysiąc słów. Zdjęcia będą dwa, lecz na równowartość słowną nie liczcie :P
Pierwsze zdjątko, to zakupiona w markecie metalowa blaszka leżąca na wywierconej dziurce - na dwóch takich będzie wisiała cała paleta z elektryką - mam nadzieję że wytrzyma. Dodatkowo aby oszczędzić ścianie przykrości krawędzie palet będą podklejone wykładziną.
Drugie zdjęcie, oo tu będzie co opowiadać.Po pierwsze, wspomniane wyżej ochraniacze z wykładziny.
Po drugie,przymocowana na stałe lampka. Miałem tu dylemat. Chciałem przykręcić je do niewielkiego drewnianego klocka, który następnie byłby mocowany do palety. Chwila zastanowienia i przy wizycie w markecie budowlanym kupiłem dwa małe ceowniki. Nieziemskim fartem okazało się że mocowania pokrywają się z tymi z lampki, wystarczyło więc dodać dwie śrubki, podpiąć kabelki i gotowe, lampka wisi.
Początkowo chciałem je dać niżej i po wywierceniu szczeliny w palecie schować całość pod półeczką, jednak Wredna małpa stwierdziła że nie będzie jej przeszkadzać widoczne mocowanie, więc nie będę sobie roboty dodawał
Po trzecie - półeczki. Kawałki panela położone na zaciskach meblowych, żadna filozofia ;)
Ta paleta została niniejszym ukończona i czeka na powieszenie na ścianie. Pozostało dokończyć jej towarzyszkę. Ale o tym w kolejnych notkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz