piątek, 26 grudnia 2014

Nieco opóźniony christmas special - część III

Po pierwsze niniejszym postem chciałem zaprotestować przeciw rażącej dyskryminacji.

Na powyższym zdjęciu widać dzisiejsze śniadanie Wrednej Małpy (u góry) i moje (na dole)

A teraz temat właściwy. Otóż wrednej małpie również zdarzy się wyżyć artystycznie czego ostatnim efektem są stroiki ze szkła użytkowego - seria zdjęć poniżej :)









Nieco opóźniony christmas special - część II

Jak napisałem wcześniej - przystępujemy do montażu :). Najpierw uchwyt.
 Potzeba nam;
uchwytu pod półke z ikei - 10 zł
trytytki
dwie śruby i dwa haczyki z kołkami
 Tu natomiast widać gdzie choinka zawiśnie - większość mocowania do ściany będzie zasłonięta zasłoną. Dodatkowo to miejsce pozwoli na ukrycie dziur w ścianie przez pozostałą część roku.


Teraz mały offtop. Ponieważ okazało się, że setka zwisających luźno żyłek to pewny sposób na wielki węzeł postanowiliśmy każdą wyplątaną żyłkę obciążać od razu bombką. Tak powstała wersja Alfa, która wisiała sobie pod schodami. Jej zdjecie jest poniżej;

Przed powieszeniem należało tylko podmienić kila bombek i oto produkt gotowy został zawieszony



Kolejny projekt zakończony sukcesem. Na zakończenie dodam jednak że kolejną tego typu choinkę (o ile powstanie) zrobię 2x ładniej i 2x szybciej :P

Nieco opóźniony christmas special - część I

Witam wszystkich czytaczy!

Dobrze pamiętam że obiecałem specjalne wydanie świąteczne jednak natłok pracy a następnie przygotowań do napisania tej notki sprawił że jest gotowa dopiero na dziś.

Nie przedłużając, czy macie czasem uczucie "chce takie samo" oglądając coś w internecie? Niestety wredna małpa ma. Dlatego po zakupie kilku niezbędnych drobiazgów przystępujemy do budowy Projektu świątecznego!

Co tu mamy ciekawego
arkusz pleksy - 15 zł
żyłka jubilerska 3 zł
kółka jubilerskie 1 zł
zaciski jubilerskie 1 zł
trochę narzędzi :P


W środku pleksy wiercimy dziurę a następnie używamy jej jako środka 6 coraz większych okręgów

Gdy okręgi są gotowe zaznaczamy miejsca kolejnych otworów (przypomina to tarcze do rzutek). a następnie wycinamy okrąg. Przy wycinaniu tak bardzo dałem ciała że aż nie chce się przyznawać :P

Gdy wszystkie dziurki są już wywiercone przyklejam małe kawałki pleksy i mocuję łańcuchy nośne.

Teraz należy się przyznać czym będzie projekt świąteczny - CHOINKA bez choinki :P
Każda bombka będzie powieszona na osobnej żyłce i zwiśnie swobodnie z pleksowego talerza.


Na powyższym zdjęciu znajduje się pudełko z przyciętymi żyłkami - długość od 20 do 120 cm

Tu kończy się część pierwsza - materiały. Wieczorkiem będzie część druga -montaż :)



niedziela, 26 października 2014

O inspiracjach malarskich, część I

Witam wszystkich serdecznie :)

Jako że słoneczko pięknie świeci a temperatura jest jeszcze średnioumiarkowana postanowiłem wyciągnąć z Szafy Wszelkiej Obfitości żyrandol, który wkrótce zawiśnie w sypialni. Zapraszam!
Po prawej stronie widać puszkę z farbą, dzięki której lampa ze srebrnej przemieni się w czarno-złotą, taką samą jak cała reszta oświetlenia. Zanim jednak przystąpi się do malowania należy zabezpieczyć gwinty od żarówek oraz kostkę elektryczną. Taśma papierowa i ruszamy z robotą.
 Zaczynam od wierzchniej strony, która w pokoju będzie nie widoczna. Spowodowane jest to faktem, ze jeżeli przypadkiem zostawię gdzieś odcisk palca to nie będzie to widoczne. Druga sprawa, łatwiej mi złapać na wpół pomalowaną lampę i obrócić ją na drugą stronę gdzie malowania jest znacznie więcej.
 Tu całość już jest kruczoczarna. Połysk z czasem zniknie - farba na zdjęciu jest jeszcze mokra.
 Nie, to nie jest pomyłka, to zdjęcie miało się tu znaleźć. Gdy lampa schnie sobie w ogródku trzeba czymś zająć ręce. Wraz z Wredną Małpą mamy od czasu do czasu manię na układanie puzzli. Tu widać najnowszy nabytek, który mam nadzieję niedługo zawiśnie na ścianie.
Wracając do tematu malowania. Gdy mamy już suchą, czarną lampkę trzeba przygotować się do nałożenia kolejnego koloru. W tym celu ze swojej skrzyni z farbkami modelarskimi wyciągam jedną z farb metalicznych (dla niewtajemniczonych można ją nazwać brokatową) oraz duży modelarski pędzel.
Co będzie dalej będziecie mogli przeczytać za kilka dni w kolejnej notce :P

Do napisania!!

niedziela, 19 października 2014

Łóżko, część VII

Carpenteris amatorare w ciągu minionych miesięcy spędził wiele czasu na przygotowaniach zwojego zimowego legowiska. Z mozołem znosił do jamy wszelkiego rodzaju kawałki drewna oraz prymitywne narzędzia do jego obróbki. Po wielu dniach ciężkich prac wysiłek został nagrodzony, praca została wykonana. Carpenteris amatorare musi jeszcze przed zimą umieścić swe narzędzia w bezpiecznym miejscu, by w dobrym stanie przetrwały zimę,i na wiosnę mogły posłużyć kolejnym zadaniom. 
Czytała Krzystyna Cz. :)

A tak teraz na serio, prace przy łóżku zostały ukończone! (przynajmniej na razie). Ale nie uprzedzajmy faktów, przed wami kolejne zdjęcia z postępów prac.
Pierwsza sprawa to paleta nr 2. W porównaniu z poprzednią notką przymocowałem do niej dwie ostatnie deseczki. Dlaczego w ogóle je ruszałem?
 By pod spodem umieścić zawiasy! W tenże sposób mamy dwie dość głębokie półki pozwalające ukryć nieco drobiazgu przed wzrokiem postronnych osób :)

Teraz nastąpiła ta wiekopomna chwila - montujemy :D
 Najpierw w ścianie lądują dwa haki, na nich zawiśnie pierwsza paleta. Zupełnym przypadkiem udało się idealnie umieścić hakiw scianie, choć dziury w samej palecie wymagały powiększenia.
 Tu widzimy szkodniki, cierpliwie pilnujące narzędzi.
 Kilkanaście minut później paleta już wisi. Kilka słów komentarza odnośnie kabelkologii. Po lewej stronie widać pęk, który łączy się z paletą numer 2. Niżej w prawą stronę mamy kolejno; przewód do listwy w ramie łóżka, przewód zasilający oraz dwa krótkie przewody, które w przyszłości posłużą do instalacji drugiego włącznika.
 Kilkanaście minut później druga paleta zawisła obok pierwszej. Połączyłem przewody, wpiąłem wtyczkę do gniazdka...


... i wywaliło korki w całym mieszkaniu. Palety w dół, szybki przegląd instalacji, dokręcenie jednej śrubki, palety w górę, wpięcie wtyczki, i...

...Wywaliło korki w całym domu. Palety w dół, szukamy dalej. Znalazłem kolejne dwa miejsca, które potencjalnie mogły być przyczyną problemu. Palety zostały już na dole, wpinamy wtyczkę i...

... wywaliło korek od sypialni. Jest sukces! Co prawda pali się tylko lampka po stronie Wrednej Małpy ale jest postęp Znalezienie prawdziwej przyczyny wszelkiego zła zajęło mi bite półtorej godziny. W tym czasie kilka razy popieścił mnie prąd, palec lewej stopy spotkał się z framugą, kilkukrotnie wywaliło korki. W końcu jednak udało się wszystko poskładać. Ponownie składamy ramę łóżka.
 Na tym zdjęciu widać jedną rzecz, o której wiedziałem lecz wcześniej nie było sensu jej ruszać. Jeżeli spojrzycie na ścianę po prawej stronie zobaczycie niewielkie wcięcie w palecie. Jest to miejsce gdzie w ścianie znajduje się gniazdko i żeby wtyczka mogła się zmieścić, należało wyciąć nieco deski. Nie robiłem tego wcześniej ponieważ rama była dotychczas dosunięta do obu ścian, teraz węzgłowie wymusiło przesunięcie w głąb pokoju.
 Tu z kolei widać rozwiązanie kolejnego z problemów eksploatacyjnych. Palety niestety mają tendencję do przesuwania się względem siebie. Te kilka śrub ogranicza problem lecz niestety nie rozwiązuje go w pełni. Przy następnym rozbiorze łóżka muszę dodać ich jeszcze kilka.

No i wreszcie ostatnie zdjęcie - wersja gotowa wraz z materacem!

Wiecie co jest najlepsze? Leżę sobie w łóżeczku, obok Wredna Małpa, z drugiej strony Szkodniki patrzą tęsknie (bo zbliża się pora wieczornego spaceru) a ja wreszcie mam normalne światło ! Dotychczas była to mała lampka, umieszczona poniżej poziomu materaca, teraz natomiast pełna kultura :D


Na koniec kilka słów odnośnie niedalekiej przyszłości. Łóżko nie jest jeszcze całkiem gotowe, jednakże dalsze prace wymagają dwóch wyszlifowanych palet. Niestety najbliższe słoneczne popołudnia muszę poświecić przygotowaniom ogródka do zimy, na łoże może więc zabraknąć czasu. 

To nie znaczy że nic tu się nie będzie działo! Do zrobienia przed zimą na pewno trafi żyrandol a potem zaczną się się prace nad ozdobami świątecznymi, więc zaglądajcie tu czasem, moze pojawi się coś nowego ;)

wtorek, 14 października 2014

Łóżko, część VI

Na blogu cisza a tu prace wkraczają na ostatnią prostą. (wreszcie). Kolejną sprawą, za którą się zabrałem są ukryte półeczki w palecie nr 2 (tej nad moją głową). Cóż, tu również nie będzie rewelacji - przycięte kawałki panela wiszące na łącznikach meblowych. Jedynie najniższy poziom został przykręcony w całości do spodu palety - dla oszczędzenia pracy.

 Tu z kolei widzimy docelowy wygląd węzgłowia łóżka. Foto powstało przy okazji testowania elektryki na 2 lampki i włącznik. Tu nie obyło się bez zgrzytu - po podłączeniu okazało się że ta nad Wredną małpą nie świeci. Na szczęście przyczynę znalazłem od razu - przy montażu panela rozpięła się kostka przy samej lampce
 Teraz chciałbym pokazać nietypowe rozwiązanie nr III. Po zestawieniu palet okazało się że całkiem spory pęk kabli wystaje poza obręb desek. Chwila namysłu i Wredna Małpa poświęciła jedną z naszych gumek do włosów! Z dumą rzeknę - Naprawiłem to!

Następna notka będzie ostatnią w sezonie - pogoda raczej już nie pozwoli na wyszlifowanie ostatnich dwóch palet do łóżka.

W związku z tym chciałem podsumować koszty budowy łóżka i szafki nocnej.

Łóżko
13 Palet - 325 złotych
Lakier - 3 puszki po 30 złotych
Paczka paneli - ok 40 złotych
Lampki - 80 złotych
Włączniki - 50 zł
Pozostała elektryka - 150 zł (na oświetlenie poszło 21m przewodów!)
Łączniki meblowe - 15 złotych
Wykładzina - 20 złotych
Pozostałe pierdółki - ok 20-30 złotych
Papier ścierny - ok 30 złotych
Narzędzi kupionych przy okazji nie liczę.

Razem niecałe 800 zł. Sporo... nawet bardzo sporo. Ale cóż, marzenia nie mają ceny ;) Poza tym zakupy były rozłożone na kilka miesięcy więc tak nie bolały.

Teraz szafka nocna

3 palety - 75 złotych
Kółka - 80 zł
Lakier, panele podłogowe i papier wliczone w koszt łóżka
No, to już wygląda lepiej :D

No - nieco się rozpisałem. W niedzielę planuję zakończenie prac na ten sezon więc - do napisania!

poniedziałek, 6 października 2014

Łóżko, część V


Podobno jeden obraz znaczy więcej niż tysiąc słów. Zdjęcia będą dwa, lecz na równowartość słowną nie liczcie :P

Pierwsze zdjątko, to zakupiona w markecie metalowa blaszka leżąca na wywierconej dziurce - na dwóch takich będzie wisiała cała paleta z elektryką -  mam nadzieję że wytrzyma. Dodatkowo aby oszczędzić ścianie przykrości krawędzie palet będą podklejone wykładziną.
Drugie zdjęcie, oo tu będzie co opowiadać.
Po pierwsze, wspomniane wyżej ochraniacze z wykładziny.
Po drugie,przymocowana na stałe lampka. Miałem tu dylemat. Chciałem przykręcić je do niewielkiego drewnianego klocka, który następnie byłby mocowany do palety. Chwila zastanowienia i przy wizycie w markecie budowlanym kupiłem dwa małe ceowniki. Nieziemskim fartem okazało się że mocowania pokrywają się z tymi z lampki, wystarczyło więc dodać dwie śrubki, podpiąć kabelki i gotowe, lampka wisi.
Początkowo chciałem je dać niżej i po wywierceniu szczeliny w palecie schować całość pod półeczką, jednak Wredna małpa stwierdziła że nie będzie jej przeszkadzać widoczne mocowanie, więc nie będę sobie roboty dodawał
Po trzecie - półeczki. Kawałki panela położone na zaciskach meblowych, żadna filozofia ;)

Ta paleta została niniejszym ukończona i czeka na powieszenie na ścianie. Pozostało dokończyć jej towarzyszkę. Ale o tym w kolejnych notkach.

niedziela, 28 września 2014

Łóżko, część IV

Hej, śrubokręt w dłoń, niech w rękach pali się robota!

Kilka godzin skręcania kabelków później ukazał się obraz całej instalacji, wygląda to jak bebechy jakiegoś aliena. Dla zdziwionych obecnością trzeciej puszki, w czasie montażu okazało się że dwie szybko złączki nie wejdą do dolnej puszki wraz z resztą badziewia, więc dostały komfortowe, osobne lokum.
 /Na chwilę opuszczę paletę numer 1 i zajmę się tą która docelowo zawiśnie tuż nad moją głową. Pierwszą sprawą jest instalacja włącznika. Radośnie wiercę więc dziurę w desce i przymierzam.
 W tak zwanym międzyczasie chciałem powiedzieć parę słów na temat malowania na złoto. Na poniższym zdjęciu znajdują się oba włączniki, które zainstaluję w łóżku. Różnica między nimi jest oczywista - ten po lewej zostal podany działaniu pędzla ze złotą farbką.

Ale my tu gadu gadu a instalacja czeka na test. Test który polega na podpięciu do prądu, przeżegnaniu się i sentencjonalnemu stwierdzeniu.; Albo pier@@@@ albo zadziała. Znów posłużę się memem;
Ale co niespodziewane, po podłączeniu włącznika, zmostkowaniu kabli w miejscu gdzie będzie drugi włącznik i podłączeniu do prądu, wszystko zadziałało a i ja pozostałem wśród żywych. Na dowód muszą wystarczyć moje słowa oraz poniższe zdjęcie :P


Póki co koniec zabaw z prądem (a zaczęło mi się to podobać). Teraz pozostało tylko zamontować półeczki i kolejne palety zostaną ukończone.

Ale o tym w kolejnych notkach :)

czwartek, 25 września 2014

Łóżko, część III

Ahoj wierni czytacze (wszyscy czterej :P)!

Nadeszła wiekopomna chwila, stolik nocny został ukończony, czas więc rozpocząć kolejny etap tworzenia mebli z palet do sypialni- obudowę łóżka.

Poza podstawą, na której leży materac, wraz z wredną małpą wymyśliliśmy sobie że na ścianach będą wisieć cztery palety. Umieścimy w nich kilka ukrytych półek oraz umieścimy na nich lampki z włącznikami.

Taaa, widzę jednak tyci tyci problem. Jedyne moje dotychczasowe doświadczenie z elektryką to wymiana żarówek, aż dosadnie zobrazuję to memem;

Ale słowo się rzekło, biorę się za elektrykę. Najpierw na stoliku nocnym (z powodu drobnych domalowań stojącym w salonie) gromadzę potrzebne artykuły;
 Czyli włączniki, kostki, złączki, wtyczka, przewód i cała reszta drobiazgów. Przy okazji chciałem pokazać wam mały życioułatwiacz (zwany lifahackiem). Czy denerwuje was gdy śrubki, które macie wkręcić rozsypują się we wszystkie strony, lub nawet wpadają pod meble? Prostym rozwiązaniem jest kosztujący kilkanaście groszy magnes neodymowy. Utrzyma on wszystkie metalowe kawałki w jednym miejscu i problem z głowy.

 Wracając do meritum, swego czasu zakupiłem 10 metrów przewodu  z myślą o łóżku. Pobieżna analiza wykazała jednak, że jest go zdecydowanie za mało. Dlatego pierwszym etapem było przycięcie tego co mam i oszacowanie ile jeszcze trzeba dokupić - wyszło że drugie tyle. Po kilkunastu minutach zabawy z nożem (tylko jedno niewielkie skaleczenie) leżało przede mną kilka kawałków, które zacząłem mozolnie skręcać, ściśle trzymając się znalezionego w necie schematu.

Na tym skończę dzisiejszą opowieść, dalsza część w niedzielę.

Do napisania!

środa, 24 września 2014

Element ozdobny III

Wredna małpa nie ustaje w wynajdywaniu nowych celtyckich symboli, które muszę cierpliwie umieszczać na kolejnych paletach. Tym razem padło na węzgłowie łózka. Zacznijmy od projektu  -w porównaniu z elementem II jest dość skomplikowany - do zaznaczenia jest kilkanaście otworów (w elemencie I było kilkadziesiąt, w III cztery). po naniesieniu na deskę nie wygląda jeszcze imponująco.
 Pojawiają się delikatne kreski wskazujące wypalane linie.
 Mocniejsze zaznaczenie przecięć, bardzo to pomaga przy rysowaniu.
 I wypalony element;
Muszę powiedzieć że idzie mi to coraz sprawniej. Samo wypalanie zajęło nieco ponad godzinę, mniej niż narysowanie trzech wersji szablonu dla wrednej małpy.

Prace nad łóżkiem dziś wkroczyły w nowy etap, relacja wkrótce ;)